Wszystko, czego chcielibyście się dowiedzieć o języku norweskim i życiu w Norwegii, ale boicie się zapytać ;)
piątek, 10 listopada 2017
Fra jordmor til helsesøster. Czyli od położnej do pielęgniarki środowiskowej.
sobota, 16 września 2017
This is Sparta! Czyli jak nowa rola pociągnęła mnie z buta.
Jeżeli myślałaś, że wczesne macierzyństwo jest cudowne i za każdym razem, kiedy bierzesz maleństwo na ręce ćwierkają ptaszki, rozkwitają kwiaty a Ciebie zalewa fala szczęścia to muszę Cię niestety rozczarować.
Ten okres to żmudna praca, krew, pot i łzy. Dosłownie.
Kobiety wciskają sobie kit o pięknym macierzyństwie, żeby, jak to powiedział mój znajomy, nie wyginęła rasa ludzka, ale ja nie będę owijać w bawełnę. To prawdziwa harówa i ciężki kawałek chleba. Wyczerpuje fizycznie i psychicznie.
Przed porodem nikt mnie nie uświadomił jak to naprawdę wygląda. Każdy mamił mnie informacjami jaki to wspaniały okres mnie czeka i jak to takie małe dziecko tylko śpi na okrągło i ogólnie poza brakiem snu i toną pieluch jest bezproblemowo. Nic z tego co usłyszałam się nie sprawdziło. Po pierwsze wcale dziecko nie śpi ok. 18h, tyle to ono wisi na cycu. Po drugie jedno karmienie nie trwa od 5 do 30 min. tylko długie godziny. Po trzecie niestety takie małe dziecko zasypia przy piersi i nic z tym nie zrobisz. Żadne mizianie po nosku czy szczypanie w stópkę nie pomoże i każdą radę położnej można sobie wsadzić w... między bajki. W początkowym okresie dzidziuś jest na maksa rozregulowany i nic nie idzie wg książki.
Pierwsze tygodnie po porodzie są jak sen. Mało pamiętasz. Tracisz zupełnie poczucie czasu. To również mieszanka skrajnych emocji: radości, euforii, miłości, smutku, złości i rozpaczy. W końcu po 9 miesiącach trzymasz w ramionach swoje ukochane dziecko i rozpiera cię uczucie miłości ale jest to miłość przez łzy, pokiereszowane sutki i wory pod oczami. Początki są męczące i trudne. To gorsze niż fala w wojsku. Kilkakrotnie w nocy zostajemy wybudzeni z głębokiego snu i nie pozwala nam się zasnąć, czyli jesteśmy poddawani chyba najgorszej z tortur. Niestety karmienie piersią okazało się jeszcze gorsze.
W nową rolę wchodzimy bolesnym i wykańczający porodem i od tego momentu jest już tylko równia pochyła - zmęczenie, brak snu i czego bym w życiu nie podejrzewała, problematyczne karmienie piersią. Szkoda, gdyż najbardziej się na nie cieszyłam - chwile miłości i bliskości z maluszkiem okazały się prawdziwym wyzwaniem a niekiedy koszmarem. Teraz rozumiem dlaczego wszyscy się pytali czy będę karmić. Oczywiście, że tak, odpowiadałam. Nie wyobrażam sobie, żebym zrobiła inaczej. Ale nie przypuszczałam, że będzie tak ciężko.
Pierwszy miesiąc jest najtrudniejszy. To co wydaje się naturalne i proste okazuje się niezwykle problematyczne. Masz nabrzmiałe od mleka "silikonowe" piersi, napompowane jak materace, nic tylko karmić. Przystawiasz malucha i zderzasz się z brutalną rzeczywistością. Myślisz, że dziecko instynktownie złapie cyca. Przecież wszystkie ssaki tak robią. Otóż nie. Maleństwo nie umie się przyssać, złości się, płacze. Ty nie umiesz odpowiednio podać mu piersi. Chwyt C czy U? Jakby to była gra na gitarze. Dajcie mi spokój. Nie wiem, wszystko chyba robiłam wtedy źle. Testowałam pozycje, które pokazały mi pielęgniarki w szpitalu. Nic nie wychodziło. Zwłaszcza w nocy, kiedy robiłam to półprzytomnie. W końcu się udawało. Głowa opadała mi ze zmęczenia. Kończyłam karmić po 3 godzinach, czasem dłużej. Czy mała była głodna? Nie, byłam jej żywym smoczkiem. Zdążyła się wyspać, obudzić, rozpłakać, bo wypadł jej sutek z buzi, znowu przyssać. Nie dało się jej odłożyć. Sen kamienny zamieniał się w otwarte na oścież gały i minę mówiącą "matka nawet o tym nie myśl, śpię przy cycu i koniec". Całą dobę wisiała na piersi.
Do tej pory karmienie nie jest kolorowe. Raz boli jak diabli, raz nie. Raz patrzę z miłością na tą dojącą istotkę. Raz drę się wniebogłosy, przeklinam tą małą piranię i proszę o litość.
Najgorzej jak porani sutki tak, że dalsze karmienie piersią jest niemożliwe. Odciągnięte mleko to nie to samo. Maluch płacze, bo chce do piersi a ty jedyne co możesz mu dać to butelkę. Dzidziuś się najada ale dalej płacze, bo domaga się bliskości, bezpieczeństwa i ciepła przy piersi. To cios w matczyne serce i poczucie własnej wartości. Człowiek siada psychicznie.
Dobra pozycja to podstawa. Dobra poduszka do karmienia jest nieoceniona. Teraz wiem, że to tylko kwestia czasu, treningu i dotarcia się, ale co przeżyłam to jeden Bóg wie. 😊
Kolejna kwestia, czy mam dobry pokarm? Czy dam radę? Presja jest ogromna. Część kobiet nie wytrzymuje i przechodzi na mleko modyfikowane. Jedno Wam powiem, nie słuchajcie nikogo, rodziny, znajomych, mam, babć, cioć i teściowych. Nie załamujcie się. Wasz pokarm jest najlepszy dla Waszego dziecka i w zupełności mu wystarczy. Nie, nie jest za rzadki i nie, nie jest go za mało. Nie musisz zapychać dziecka ani mlekiem modyfikowanym ani smoczkiem. Jeżeli przybiera na wadze, to wszystko jest w porządku. 👍🏼
Malutka chce pierś na okrągło. Kocham, daję. Nie mam życia. Jak jestem sama nie jestem w stanie zaspokoić swoich podstawowych potrzeb. Na szczęście pomaga mi mąż. Jest moją opoką i wsparciem w najgorszych chwilach. Gdyby nie on pewnie bym się już całkowicie załamała. Mogłabym zapomnieć o jedzeniu, prysznicu i WC. Mam tego próbkę jak ukochany jest w pracy. Małej nie da się odłożyć nawet na 5 minut. Tylko jak śpi jest szansa na cokolwiek, a że śpi mało to druga osoba jest niezbędna. Dzięki niemu funkcjonuję, ale mimo to, iż jest najwspanialszy i wspierający, nie zastąpi mnie w karmieniu piersią. Jestem z tym kompletnie sama.
Przez pierwsze tygodnie nie mogliśmy się ogarnąć. Dom wyglądał, jakby przeszła trąba powietrzna. Wszędzie dziecięce ciuszki i graty: łóżeczka, nosidełka, kołyski, wózki, bujaczki.
Do tego koty. Przyzwyczajone, że wszystkie nowe gadżety były zawsze dla nich, traktowały je jak swoje. I weź im wytłumacz, że nie wolno. Wchodzę do łazienki, kot leży na przewijaku. Wchodzę do pokoju dziecka, kot leży w wózku. Wchodzę do salonu, kot w kołysce. Wchodzę znowu do pokoju, kot w foteliku samochodowym. Wchodzę do sypialni, kot w łóżeczku. Szlag mnie trafiał, bo przecież zamykałam drzwi, przecież zabezpieczałam rzeczy dziecka. No i znowu wszystko do prania. Wrrr.
Kolejna rzecz, o której nikt mi nie powiedział to to, że taki maluch wydaje dziwne dźwięki kiedy śpi. Można się nieźle przestraszyć, gdyż przypominają te z egzorcyzmów. Dziecko sapie, parska, charczy, wzdycha, świszczy, gwiżdże, napina się i pręży, płacze i "gada" przez sen. Początkowo nie wiedzieliśmy co się dzieje. Teraz wiem, że ćwiczy aparat mowy.
Są też dźwięki rodem z Jurrasic Park - oznaka bolesnych gazów. O tym też mi nikt nie powiedział. Pierwsze noce były ciężkie. Każdy szmer zrywał mnie na równe nogi. I panika. Dusi się? Krztusi mlekiem? Boli ją coś? Ehh. Nasz dinozarł.
To dziecko nie przestaje nas zaskakiwać. Każdy dzień i noc są inne. Nigdy nie wiemy czego się spodziewać. Padam na pysk, ale tak, jestem szczęśliwa. Tak, rozpiera mnie miłość. Tak, zrobiłabym dla niej wszystko.
W tym miejscu chylę czoła matkom wieloraczków i tym samotnym. Jesteście prawdziwymi bohaterkami.
Dzisiaj...
Z perspektywy czasu widzę, że jest lepiej. Mała powoli się "normuje". Więcej śpi, mniej wisi na cycu, karmienie jest bardziej efektywne i zajmuje mniej czasu.
Jeden jej uśmiech rekompensuje wszystko. :)
Powoli zapominam jak było ciężko na początku... Wciąż czekam, żeby móc z czystym sumieniem powiedzieć, że macierzyństwo jest cudowne, ale wiem, że to najwspanialsza rzecz, która przydarzyła mi się w życiu.
Trzymajcie się ciepło wszystkie młode matki!
wtorek, 5 września 2017
Co spakować na porodówkę?
piątek, 11 sierpnia 2017
Amazonka, czyli o porodzie w Norwegii
poniedziałek, 24 lipca 2017
Uke 39
U położnej standardowe procedury, o których pisałam wcześniej. Dodatkowo badanie ułożenia dziecka - macanie brzucha. Główka na dole. Gadka szmatka, wszystko wzorcowo. Ha det. Żadne usg się nie należy, bo wszystko przebiega prawidłowo. Wszystkie badania wykonuje się "rencami", resztę pozostawia się naturze. Nie wiem ile dziecko waży, nie wiem czy to na pewno dziewczynka. 😝 Rusza się, ma czkawkę, czyli jest zdrowa. To wystarczy.
Kurs karmienia piersią też nie powalił mnie na kolana. Ale nie spodziewałam się za wiele mając bogate doświadczenie z prowadzeniem kursów przez Norwegów. Na początek film (raczej z poprzedniej dekady o czym świadczyły sweterki Kononowicza i workowate jeansy karmiących matek) o korzyściach wypływających z karmienia piersią, troszkę historii na temat szpitali w Norwegii (takie samo barbarzyństwo i znieczulica jak u nas za komuny) i ogólne fakty na temat karmienia. Potem krótki wykład o technikach karmienia i "dojenia się" z rekwizytem - zrobioną na drutach piersią. Muuuusisz spróbować. Troszkę o problemach, poranionych sutkach i jak prawidłowo przystawiać malucha. Dziecko ma jeść niewidzialnego hamburgera a nie sączyć mleko przez słomkę.
Jedyna pożyteczna informacja, którą dobrze zapamiętałam to, aby "nakraść" jak najwięcej siatkowatych majtek ze szpitala i zostać tam jak najdłużej zapierając się rękami i nogami, tak aby dziecko zdążyło być zbadane przez pediatrę. Bo wg norweskiej normy kobieta może iść do domu już 6h po porodzie. Pierworódka może zostać w szpitalu max 2 doby. Dziecko niekoniecznie zdąży być zbadane.
Czytam jak to wygląda w Polsce, niestety nie mam własnego doświadczenia w tym temacie. Mam za to stały kontakt z żoną kuzyna na Majorce, która ma termin w tym samym czasie co ja. Dzielimy się doświadczeniami z opieki lekarskiej i tutaj i tam i ona co chwile ma jakieś nowe badania a tutaj jak ona to nazywa - średniowiecze. Z jednej strony to lepiej, bo ciąża w Norwegii przebiega spokojnie i na luzie (jeżeli jest bez komplikacji). Nie próbuje się jak w Polsce mieć nad wszystkim kontrolę robiąc usg co dwa tygodnie przez całą ciąże. Tu masz jedno i powinno Ci wystarczyć. Jeżeli nie, to trzeba umawiać się na prywatne wizyty. Najbardziej polecany ginekolog, który ma praktykę w Jessheim kosztuje ok 2000 kr za wizytę. Lista chętnych bardzo długa więc trzeba się liczyć z ok. 3 miesięcznym okresem oczekiwania. Ja sama chciałam się umówić do mojej kliniki ginekologicznej ale niestety jak to w Norwegii bywa w okresie wakacji (lipiec) klinika jest zamknięta a mój ginekolog jest na urlopie. Jeszcze mnie straszą, że na porodówce też jest "underbemanning" i odsyłają do innych szpitali. Tak więc rodzę w niewłaściwym terminie. 😄 Nie mam szans na usg przed porodem. Być może nie mam szans na poród we własnym szpitalu.
Tak na marginesie ginekolog nie prowadzi żadnej ciąży tylko lekarz rodzinny albo położna. Biedne Norweżki skarżą się, że zdarza im się usłyszeć od lekarza "a co to są skurcze?" na pytanie czy takie skurcze to normalne. 🤦🏻♀️ Tyle w tym temacie.
Następna wizyta już 27.07.17.
piątek, 23 czerwca 2017
Foreldrepenger
Foreldrepenger – zasilek rodzicielski
Prawo do zasilku rodzicielskiego nabywa sie bedac aktywnym zawodowo przez co najmniej 6 z 10 ostatnich miesiecy przed rozpoczeciem okresu zasilkowego. Wszystkie dni w pracy sie wliczaja.
Jezeli pracowalo sie bez przerwy 4 tygodnie to rowniez dni bez pracy sa wliczane, jezeli przerwa miedzy nimi nie przekracza 14 dni. Przy umowie o „staly turnus” wliczaja sie wszystkie dni, rowniez te bez pracy, nawet jezeli pracuje sie rzadziej niz co 14 dni.
Roczny dochod musi byc co najmniej polowa kwoty bazowej (G).
Na rowni z praca traktowane sa zasilki:
ˇ chorobowy
ˇ rodzicielski
ˇ ciazowy
ˇ opiekunczy
ˇ dla bezrobotnych
ˇ rehabilitacyjny
ˇ inne warunki rowniez brane sa pod uwage (jak ventelønn, sluzba wojskowa itp.)
Od zasilku rodzicielskiego przysluguja rowniez feriepenger.
Jezeli nie wypracowaliscie sobie prawa do zasilku rodzicielskiego mozecie miec prawo do engangstønad (becikowego, zasilku jednorazowego).
Platny urlop rodzicielski wynosi 49 tygodni (przy 100% wyplacie) lub 59 tygodni (przy 80%). Dokladnie taki sam procent podstawy zarobkowej jaki wybierze matka przysluguje pozniej ojcu. Dlatego warto to dobrze przemyslec. Calkowita kwota wyplaconego zasilku bedzie wyzsza w przypadku pobierania 100% pokrycia zarobkowego, choc urlop niestety bedzie 10 tygodni krotszy.
Urlop rodzicielski jest podzielony na macierzynski (mødrekvote), tacierzynski (fedrekvote) i okres wspolny (fellesperiode). Macierzynski i tacierzynski wynosza rowno 10 tygodni, okres wspolny albo 26 albo 36 tygodni (w zaleznosci czy wybieramy 100 czy 80%) plus 3 tygodnie, ktore matka musi wykorzytac przed terminem porodu.
Okres wspolny mozna dowolnie podzielic miedzy matke i ojca. Pierwsze 6 tygodni po porodzie przysluguje matce i „odciaga sie” z macierzynskiego.
3 tygodnie przed terminem sa rowniez przeznaczone dla matki. Nie mozna ich wykorzystac po urodzeniu dziecka, wiec jezeli dziecko urodzi sie np. tydzien przed teminem, dni te przepadaja.
Jezeli dziecko urodzi sie po terminie, to dni od terminu do faktycznego porodu odciaga sie z „fellesperiode” okresu wspolnego.
Matka moze najwczesniej zaczac wybierac zasilek rodzicielski 12 tygodni przed terminem. W takim przypadku wszystkie dni powyzej tych 3 tygodni odciaga sie rowniez z fellesperiode.
Nie trzeba wykorzystywac calego urlopu rodzielskeigo na raz. Mozna go wstrzymac, przekladac, laczyc z praca na caly lub niepelny etat itp. Wtedy wydluzamy automatycznie okres trwania urlopu. Nalezy go jednak wykorzystac w ciagu 3 lat od urodzenia dziecka.
Jezeli rodzi sie nam kolejne dziecko zanim jeszcze skonczy sie okres zasilkowy na pierwsze dziecko tracimy niewykorzytane dni z pierwszego zasilku. Ale mamy znowu prawo do zasilku z tytulu urodzenia sie drugiego dziecka. Nowy okres zasilkowy zaczyna sie 3 tygodnie przed terminem urodzenia drugiego dziecka.
Kiedy tylko ojciec ma prawo do zasilku rodzicielskiego:
Ojciec ma prawo do platnego urlopu rodzicielskiego przez 40 tygodni (przy 100% wyplaty) lub 50 tygodni (80% wyplaty).
Najwczesniej moze on zaczac swoj urlop rodzicielski od 7 tygodnia po urodzeniu dziecka. Jezeli nie pojdzie on wtedy na urlop to traci dni z puli zasilkowej.
Matka musi byc albo tak chora, aby nie moc sie zajac dzieckiem lub byc w jakiejs formie aktywnosci, by ojcu przyslugiwal rodzicielski. Np. musi pracowac co najmniej 75%, byc studentem dziennym lub zarowno studiowac jak i pracowac, tak by razem wyszlo 100% (pelny etat).
Dotyczy to zarowno jezeli ojciec pobiera jak i wstrzymuje zasilek. Jezeli matka pracuje mniej niz 75% ojciec otrzymuje odpowiednio pomniejszony zasilek. Przykladowo matka pracuje na 50% (pol etatu) ojciec otrzyma 50% zasilku.
Ojciec moze skladac wniosek najwczensiej po urodzeniu dziecka.
Kiedy obydwoje rodzicow maja prawo do zasilku rodzicielskiego:
Zasilek rodzicielski (49/59) = macierzynski (10) + tacierzynski (10) + okres wspolny (26+3/36+3)
Aby ojciec mogl wykorzystac tacierzynski musi zarowno on jak i matka miec wypracowane prawo do zasilku rodzicielskiego.
Jezeli matka wychowuje samotnie nowonarodzone dziecko i ma prawo do zasilku to moze przeniesc na siebie tacierzynski.
Jezeli matka nie ma prawa do zasilku rodzicielskiego i wybierze egnangstønad (becikowe) ojciec traci prawo do tacierzynskiego.
Jezeli tylko matka ma prawo do zasilku rodzicielskiego, dostaje ona caly okres tacierzynskiego dla siebie.
Jezeli ojciec nie wykorzysta tacierzynskiego, przepada on, chyba, ze matka wnioskuje o jego przejecie z powodu choroby ojca (uniemozliwiajacej zajecie sie maluchem).
Tacierzynski mozna wziac, kiedy sie chce w okresie zasilkowym, z wyjatkiem tych 3 tygodni przed terminem i 6 po terminie, ktore przysluguja tylko i wylacznie matce. Tacierzynski mozna wybrac albo jednym ciagiem albo elastycznie – wstrzymujac, przekladajac, laczac z praca itp. NAV musi w takim przypadku dostac wniosek (søknad om utsettelse eller fleksibelt uttak).
Jezeli chcesz wykorzytac tacierzynski zaraz po okresie wspolnym rowniez nalezy pamietac, aby zlozyc wniosek (søknad om foreldrepenger ) w odpowiednim czasie (6 tygodni przed zakonczeniem okresu zasilkowego matki).
Macierzynski - pierwsze 6 tygodni musi byc wykorzystane po porodzie ze wzgledow zdrowotnych. Pozostale 4 tygodnie mozna wykorzystac zaraz potem lub przelozyc sobie na kiedy indziej.
Zarowno macierzynski jak i tacierzynski mozna sobie zostawic na pozniej, kiedy dziecko bedzie wieksze. Nalezy tylko pamietac, aby zlozyc wniosek o to do NAV najpozniej w ostatnim dniu okresu wspolnego (fellesperiode).
Podczas pobierania tacierzynskiego nie wymaga sie od matki zadnej aktywnosci.
Podczas pobierania macierzynskiego nie wymaga sie od ojca zadnej aktywnosci.
Podczas pobierania okresu wspolnego (fellesperiode) przez ojca, stawia sie matce wymog aktywnosci.
piątek, 19 maja 2017
Darmowe babypakker
Jeżeli spodziewacie sie dziecka to będziecie mile zaskoczeni darmową ofertą jaką przygotowały dla nas z tej okazji Apotek 1, Rema1000 i Kiwi.
Narodziny dziecka to ogromne wydarzenie w naszym życiu. Czekamy z niecierpliwoscia na naszego malucha czytajac porady, kompletujac wyprawkę, śledząc rozwój ciąży tydzień po tygodniu. Wiemy, że lista rzeczy do kupienia przy narodzinach dziecka jest kilometrowa i każda pomoc przy wyborze dzieciecych produktow jest niezbędna. Które butelki wybrać? Jakie smoczki? Które pieluchy się sprawdzą najlepiej? Które chusteczki nawilżające nie podrażnią pupy dziecka? Pytań jest mnóstwo a kupowanie w ciemno nie jest najlepszym pomysłem. Zasięgamy opinii bardziej doświadczonych koleżanek ale tu też pojawia sie problem. Jedna odradza Libero poleca Pampers, druga wrecz odwrotnie namawia tylko i wyłącznie do tej pierwszej marki. Jeszcze inna mowi, ze LilleGo' są najlepsze. Fakt jest taki, że każde dziecko jest przecież inne i to, co akurat przypadło do gustu dziecku koleżanki niekoniecznie przypadnie także twojemu. Jesteś jeszcze bardziej skołowana. Która z nas nie chciałaby w takiej sytuacji zupełnie za darmo przetestować poszczególne produkty, tak aby móc samej podjąć decyzję? 😊
W Norwegii znajdziemy sporo ofert skierowanych do przyszlych rodzicow i ich nowonarodzonych dzieci. Zniżki na pieluchy (m.in. SPAR, Bunnpris), tzw. „bleiekort” czyli co czwarta paczka pieluch gratis (Kiwi), zniżki na produkty dzieciece, darmowe paczuszki dla maluszka i oferty powitalne m.in. w klubach książki.
Na szczególna uwagę zasługują darmowe „babypakker”, w których znajdziemy wiele pożytecznych rzeczy zarówno dla nas jak i naszej pociechy.
W chwili obecnej w swojej ofercie paczki takie maja Apotek1 (Libero BabyBox), Rema1000 i Kiwi.
Aby dostać paczuszkę dla dzidziusia należy zarejestrować się na stronach internetowej powyższych sklepów/aptek. Odbiór paczki możliwy jest najwcześniej 3 miesiace przed teminem porodu. Uważam, że warto, bo otrzymujemy naprawdę fajne gadżety dla naszego dziecka i co najważniejsze oszczędzamy setki koron.
Moim zdecydowanym faworytem jest boks z Apotek1, w którym znajdziemy:
- butelkę i smoczek Avent
- butelkę i smoczek MAM
- łyżeczkę do karmienia
- chusteczki nawilżające
- suche chusteczki
- pieluchy Libero1
- wkładki laktacyjne Avent
- podpaski
- próbkę maści na odparzenia „Bepanthen”
- kartę dostępu do Viaplay przez 2 miesiące za darmo
- magazyn dla rodziców „Foreldre”
- ulotki i książeczki promocyjne
W paczce z Kiwi dostajemy:
- torbę do przewijania
- paczkę podpasek Libress
- łyżeczki do karmienia
- wkładki laktacyjne
- paczkę pieluch Lille Go’ Mini
- chusteczki nawilżające Libero
- chusteczki nawilżające Lille Go’
- woreczki na zużyte pieluchy
W paczce z Remy1000 znajdziemy produkty ich serii LevVel i nie tylko:
- torbę
- body dla malucha
- chusteczki nawilżające
- chusteczki suche
- smoczek Avent
- pieluchy Mini 2
- wkładki laktacyjne
- piankę do kąpieli dla dzieci
Stronki, na których mozna zamawiac paczki:
www.babypakker.no (wszystkie oferty w jednym miejscu)
Gorąco polecam! 👍🏼😊






